Jesteśmy w Sułkowicach!

Jesteśmy w Sułkowicach!. 2018-07-31 16:11.

Młodsi podopieczni naszej fundacji wraz z rodzicami udali się do ośrodka rehabilitacyjnego w Sułkowicach, w którym spędzą  tydzień. Wczorajszy wieczór minął wszystkim na zakwaterowaniu i zapoznaniu się z ośrodkiem.  Chociaż nie wszystkim, gdyż część ekipy zwiedzała kraj z powodu błędnego odczytu auto mapy i dojazdu do innych Sułkowic- noc dla nich była długa. No cóż, miejmy nadzieję, że nauka nie pójdzie w las i w drodze powrotnej wszyscy odnajdą TEN Konin.

Dzień piąty – 27.07. Ostatni dzień naszego pobytu – dzień życzeń i chciejstw. Każde dziecko tego dnia mogło zażyczyć sobie co będziemy wspólnie robić, a pomysłów było co niemiara: malowaliśmy witraże, robiliśmy kolorowe galaretki, różnego rodzaju pamiątki z Sułkowic czy przepiękne bransoletki itd.

Jak zwykle jedni zwiedzali Wadowice a jeszcze inni zbierali grzyby wchodząc na Grań Jana Pawła II.

Wieczór  spędziliśmy na dyskotece, w trakcie której każdy mógł przebrać się jak chciał i zaśpiewać oraz zatańczyć ulubiony utwór – każdy znalazł coś dla siebie.

Na zakończenie dnia, odbywały się nocne harce na basenie.

Juto po śniadaniu wyjeżdżamy i już wiemy, że będziemy tęsknić za sobą nawzajem i cudowną atmosferą; za Anią, Alicją, Anitą i organizowanymi przez nie animacjami dla dzieci, za przepysznymi posiłkami, za basenem, za górami, za panią Stasią…– oj, nazbierało się tych miłych chwil.

Ale nie byłoby tu Nas gdyby Iwona Koziarska nie wynalazła tego Ośrodka i nie zorganizowała gruntu pod nasz wyjazd. Nie byłoby tak fajnie bez Ilony Sułkowskiej która „wyczarowała” dla nas środki finansowe na pokrycie kosztów wyjazdu animatorki wraz z wolontariuszkami oraz zakupu wszelkich materiałów i produktów z których powstawały przecudne rzeczy. Nie byłoby tak super bez cudownych, aktywnych i rozrywkowych dzieci i rodziców. Nie byłoby to również możliwe bez przesympatycznych właścicieli Ośrodka Wesoła Kraina czyli pani Marty i pana Pawła. Wszystkim bardzo serdecznie DZIĘKUJĘ!

Dodam jeszcze, że rodzice pokrywali koszty pobytu, wyżywienia i terapii swoich dzieci gdyż nie otrzymaliśmy znikąd dotacji na taki fajny wyjazd, a szkoda…

Może za rok tu wrócimy???

Dzień czwarty. Zaczął się cudowną pogodą i przepysznym śniadaniem. Jak co dzień, grupa  podzieliła się na tych co ciężko ćwiczą na różnych terapiach, na tych co relaksacyjnie spędzają czas, i na tych którzy krajoznawczo przemierzają Beskid wzdłuż i wszerz.

W Ośrodku odbywał się dzień impresji na talerzu, czytaj: dzień słodkości! Tam się działo: kolorowe galaretki, kremówki z Sułkowic, witraż owocowy, rafa koralowa czy przeróżne fondue –oj, było słodko, mdląco i klejąco… towarzystwo zasłodzone na kilka dni.

            Grupa zwiedzająca okolice odwiedziła przepiękny ogród japoński w Pisarzowicach oraz cudowne ogrody Kapiasa w Goczałkowicach  – warto je zwiedzić, jest co podziwiać.

A po kolacji męskie towarzystwo zaczęło rozgrywki piłkarskie do których przyłączyły się również dziewczyny- emocji było co niemiara. Lekiem na obolałe mięśnie zawodników okazała się zabawa w wodzie na basenie, gdzie wszyscy późnym wieczorem się udali.

Jutro ostatni dzień naszego pobytu. Co przyniesie? Zobaczymy!

Dzień trzeci -25.07. Dzień obfitujący w masę atrakcji – cały dzień spędziliśmy w Parku Rozrywki Zatorland, czyli świecie dinozaurów! Wycieczkę rozpoczęliśmy od zwiedzania z panią przewodnik Parku Ruchomych Dinozaurów: przede wszystkim były ogromne i na dodatek się ruszały, pluły, sikały – były cudowne! Następnie zwiedzaliśmy Park Owadów a tam ogromne owady poruszały się i wydawały różne dźwięki – okropność.

Zmęczeni, pojechaliśmy ciuchcią na obiad po którym w cudowny sposób odzyskaliśmy siły na zwiedzanie następnego Parku Mitologii. Spacerując i pływając po jeziorze, poznawaliśmy wszelkie bóstwa mitologii greckiej, historię Aten, Olimpu czy Troi.

Każdy z parków oferował dzieciom moc atrakcji w postaci wszelkich placów zabaw dydaktycznych. Więc dzieci odkopywały dinozaury, zwiedzały domek do góry nogami, obejrzały seans w kinie 5D czy szalały Lunaparku.

Wróciliśmy zmęczeni na kolację. Ale po kilkuminutowym odpoczynku dzieci nabrały sił na basen i dokończenie wczorajszych eksperymentów. Skąd u nich te siły?!

Dzień drugi zaczął się ambitnie od eksperymentów! I nie tylko dzieci ale i dorośli przekonali się co można wyczarować z najróżniejszych składników np. oleju, mąki, pianki do golenia czy wszelkich farbek i glutów… Pomysłów było co niemiara i jutro niektóre rozpoczęte  dziś doświadczenia doczekają się kontynuacji.

Ale była też grupa śmiałków którzy to postanowili zdobyć diabelski szczyt czyli Babią Górę. I pomimo wszelkich przeciwności jakie ta góra oferowała, została ona pokonana! A historia tej góry jest bardzo ciekawa: Legenda głosi, że do dziś odbywają się na niej Sabaty Czarownic i dzieją się niewytłumaczalne zjawiska a świadkowie opowiadają o ukazywaniu się zjaw  - góra ma tajemniczą moc przyzywania ludzi, którzy nie zawsze z niej wracają.

Jutro natomiast wybieramy się na wycieczkę do świata dinozaurów. Ale o tym opowiemy Wam kolejnego dnia.

Dzień 1- 23.07 to dla dzieci dzień pełen rehabilitacji ale i przyjemności. O atrakcje dzieci dbają animatorka Ania wraz z dwiema wolontariuszkami: Alicją i Anitą. Dzieci chętnie i aktywnie włączały się w zabawy a rodzice mieli czas na towarzyskie pogaduchy. Wieczorem natomiast odbywały się szaleństwa na basenie. Jak będzie wyglądał jutrzejszy dzień? Zdamy relację!